Ostatnio częściej patrzę w górę. Owszem – patrząc w górę, nie patrzę pod nogi i pewnie częściej się potykam. Jednak sądzę, że dla niektórych widoków warto potłuc sobie czasem kolana.

Wrocław, kamienica przy placu Teatralnym

Fabienne: Whose motorcycle is this?
Butch: It’s a chopper, baby.
Fabienne: Whose chopper is this?
Butch: It’s Zed’s.
Fabienne: Who’s Zed?
Butch: Zed’s dead, baby. Zed’s dead.

(wiadomo skąd ten dialog)

1. look at cookie
2. identify the cookie
3. smell cookie
4. you eat the cookie

Filemon był pierwszy (choć w sumie to nie wiem na pewno, bo wszystkie są takie same)

Nie jest to pierwsze drzewo, które ściąłem. Nie jest ostatnim. Ale zawsze powoduje to we mnie smutek. Na koniec zawsze staje w miejscu w którym rosło, żeby sprawdzić jak widziało świat.

prosto, prosto i na lewo można kupić stare książki. Kto wie, ten wie.

Pewnego dnia Ed zaprosił Ruth-Ann na kolację. Zjedli spaghetti bolognese przygotowane przez Eda, które z resztą kupił w sklepie Ruth-Ann. Później Ed zrobił kawę po wiedeńsku. Rozmawiali trochę o filmach. Ed pokazał zdjęcie Woodiego ze specjalną dedykacją. Później Ed zapytał Ruth-Ann o jej synów.
- Bill? Tak, to mój najstarszy syn. Mieszka w Nowym Yorku, odwiedził mnie w zeszłym roku. On to miał potencjał… był taki bystry.
- I co się z nim stało?
- No cóż… robi karierę na Wall street, został bankierem.
- Mhm… przykro mi – odpowiedział ze smutkiem Ed.
Ruth-Ann zamyśliła się, a później wsypała dwie czubate łyżki cukru do filiżanki.